Mój ekspresik

Mój ekspresik

Kiedy kilka miesięcy temu Angelika Kuźniak pisała felieton pt. „Rzeczy małe” inspirowany akcją artystyczną, w  której brała udział młoda Marina Abramović, zapytała przyjaciół i znajomych (m.in. mnie) o bliskie im przedmioty. Oto akapit, gwoli wyjaśnienia dzisiejszego wpisu i obrazka:

Maria przyniosłaby wiązkę siana z górskiej łąki. „Daje mi poczucie bezpieczeństwa i nadaje sens marzeniom. Gdy zanurzam rękę w kieszeni bluzy / kurtki z poprzedniego lata i moje palce napotykają tę niepokorną chropowatość, uśmiecham się błogo i pewnie”. Ewelina z kolei pokazałaby korek od wina, „bo przypomina o ważnych rozmowach”. Małgosia Cz. – kawiarkę. „Zaczynam z nią dzień. To bardziej rytuał niż potrzeba kofeiny. Skręcanie maszynki, zapach kawy, łagodne wejście w poranek”.

No to wszystko jasne: poprosiłam Krzysztofa Kokoryna o obraz z kawiarką (o kawie i jej parzeniu rozmawialiśmy nie raz!). Nie dość, że Kokoryn spełnił moje życzenie, to jeszcze podarował mi obraz w prezencie. Dziękuję Krokodylu!

Ten ekspres tańczy i to mi się podoba. I chociaż na nartach jest wspaniale, to już mi brakuje mojej kawiarki i porannego rytuału. Ekspres ciśnieniowy stoi w kuchni jak sierota, chociaż taki jest czarny i elegancki.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *