Modi i jego smutne/smukłe anioły

Modi i jego smutne/smukłe anioły

“Szczęście jest aniołem o poważnej twarzy” napisał Modigliani na pocztówce do przyjaciela Paula Alexandre`a, z Livorno w czerwcu 1913 roku. Tak widział kobiety, takie anioły wybierał na swoje modelki – melancholijne, zamknięte w sobie, wręcz depresyjne. Uwodził je, a one zakochiwały się w nim na śmierć (dosłownie, bo np. żona Jeanne Hébuterne po jego śmierci – umarł na grużlicę, otworzyła okno i skoczyła z piątego piętra).

„Mój Boże, jaki on był piękny!” wykrzykiwała po latach słynna Kiki de Montparnasse, muza i modelka artystów, na wspomnienie Modiglianiego. Podobał się kobietom. Poetka zadurzyła się w nim podczas swojej podróży poślubnej. „Odznaczał się przepiękną głową Antinousa i oczami o złotych iskrach – opowiadała – Absolutnie nie był podobny do nikogo na świecie. Jego głos na zawsze utkwił mi w pamięci. Wiedziałam, że żyje w nędzy i trudno zrozumieć, z czego się właściwie utrzymywał; jako artysta ze strony krytyki nigdy nie doczekał się nawet cienia uznania”.
Wtedy nie był jeszcze w ogóle znanym malarzem, sławę zdobył po śmierci, ale był znaną postacią dzielnicy. “Wciąż jeszcze go widzę, jak spaceruje po bulwarze Montparnasse – wspominała przyjaciółka artysty Lunia Czechowska – przepiękny chłopiec w wielkim, czarnym, filcowym kapeluszu, szarym aksamitnym garniturze i czerwonym szaliku. Z jego kieszeni wystaje kilka ołówków, a pod pachą niesie olbrzymią teczkę z rysunkami: to Modigliani”.

W Londynie trwał wystawa malarstwa Modiglianiego, wśród obrazów są oczywiście jego słynne kobiece akty.

Modigliani, Tate Modern, do 2 kwietnia 2018

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *